| Autor |
Wiadomość |
|
rrolek
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: poniedziałek, 20 grudnia 2010, 20:42 |
|
Rejestracja: środa, 24 stycznia 2007, 09:11 Posty: 1499
Lokalizacja: z krzaczorów
|
|
Witam
W topiku powinno być: czas/kasa/rodzina (pewnie większości dotyczy).
Kobity do kata nie postawie, dzieciom nie pomacham. Czas nie gumowy. To powoduje że moje adventure jest tak od jednodniowego (ilu z was wie co jest za krzakami przy drodze którą dzień w dzień kroicie do roboty) do tygodniowego endurzenia. Kasa? Ta zawsze się jakoś znajdzie. A plany, jasne, plany były, są i będą. Nie posikam się z tego powodu.
Pozdr rr
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
danek-dr
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: poniedziałek, 20 grudnia 2010, 20:54 |
|
Rejestracja: niedziela, 25 lutego 2007, 19:07 Posty: 2158
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
|
|
Kasa i czas to elementy odwrotnie proporcjonalne. Albo masz więcej jednego i mniej drugiego albo na odwrót. Żadna opcja nie satysfakcjonuje do końca. Jak by to było takie proste wszyscy byśmy byli teraz w trasie.
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
fireman
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: poniedziałek, 20 grudnia 2010, 20:57 |
|
Rejestracja: sobota, 30 stycznia 2010, 09:09 Posty: 291
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
|
|
Niestety z tą strażą też tak rewelacyjnie nie jest :). Najpierw muszę brać przez długi czas non stop dyżury żeby wyrobić limit i dopiero wtedy mogę wolne. Jednak praca ta jest moją pasją i na dodatek mam troszkę czasu aby zająć się drugą pasją jaką są podróże i motocykl. A w straży dla chętnego zawsze znajdzie się miejsce :). P.S. Może trzeba zagrać w lottka :) ?? Wtedy będzie czas i kasa na wyjazdy :). Ja dzisiaj zagrałem, 10 baniek jakoś tak się do mnie z witryny uśmiechnęło :).
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
keton
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: poniedziałek, 20 grudnia 2010, 22:01 |
|
Rejestracja: piątek, 1 sierpnia 2008, 21:31 Posty: 269
Lokalizacja: Przeworsk
|
Ja osobiście staram się robić podział zima lato. Znaczy się narty jakieś rodzinne - sanki itp. Natomiast wraz z nadchodzącą wiosną no cóż nie muszę rozwijać co się w każdym z nas dzieje :twisted: . Nie wiem dlaczego ale żona jakoś to wyczuwa no i cytatów nie trzeba bo każdy je zna kto żonę ma. Tak w maju już jest przyzwyczajona i o wakacjach rozmarzona wyjazd rodzinny cóż przeboleję w puszce żeby do końca sezonu żonie akumulatorek naładować i tak oto nadejszła kolejna zima. Co do reszty to danek-dr bardzo dobrze ujął Cytuj: Kasa i czas to elementy odwrotnie proporcjonalne. Albo masz więcej jednego i mniej drugiego albo na odwrót. Żadna opcja nie satysfakcjonuje do końca. Znam to z autopsji pewnie nie tylko ja. Jedno jest pewne świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia. :wink:
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
Motorówka
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: poniedziałek, 20 grudnia 2010, 23:20 |
|
Rejestracja: wtorek, 6 października 2009, 01:10 Posty: 369
Lokalizacja: Wrocek
|
|
..ale świetny temat :D Luis co prawda Cię nie znam, ale uwielbiam Twoje teksty :D Ron! Koniecznie zmień dealera. Ja Was zupełnie nie rozumiem :roll: ja najwięcej problemu mam ze znalezieniem jakiegoś fajnego kompana lub kompanki na daleką wyrypę. :lol: :lol: :lol:
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
johnmichael
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: poniedziałek, 20 grudnia 2010, 23:54 |
|
Rejestracja: sobota, 14 lutego 2009, 17:10 Posty: 1998
Lokalizacja: Plymouth/Opole
|
|
To jak sobie życie zorganizowałaś, że kasy nie brak ani czasu? O tym temat więc może zdradź nam przepis :roll:
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
Golab
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: wtorek, 21 grudnia 2010, 07:36 |
|
Rejestracja: poniedziałek, 31 maja 2010, 15:39 Posty: 1612
Lokalizacja: Białystok
|
|
To i ja coś niecoś napisze. Mam to szczęście, że mój szef też jeździ motocyklem więc przynajmniej 1-2 razy w roku "latamy" razem i wtedy urlop jest załatwiony odgórnie:). Kasę zbieram zaraz po zakończeniu sezonu grosik do grosika i na początek jest. Dłuższy urlop planuje zawsze na wiosną tj. kwiecień-maj wtedy nie koliduje to z moją pracą i mogę pozwolić sobie na 3-4 tyg jazdy. Nie założyłem jeszcze rodzinnego gniazda co też ułatwia sprawę a moja druga połówka ku mej wielkiej uciesze również "lata" motocyklem:). Pozdrawiam.
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
tir-mechanik
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: wtorek, 21 grudnia 2010, 08:50 |
|
Rejestracja: środa, 6 października 2010, 13:28 Posty: 155
Lokalizacja: podlaskie supraśl
|
|
Noto ja mam luksus .Po powrocie z niebytu motocyklowego 3-lata temu rozwiązałem to tak :kasa na wyjazdy z karty kredytowej którą zimą spłacam, rodzina-zawsze z plecaczkiem ( żona lub któryś z synów w/g kolejności wyjazdów).Staram się bakcyla moto-włóczęgi zaszczepić im wożąc ze sobą.Myślę że to mi się udaje. Liczę się z tym że będę musiał sponsorować moto dla każdego (oczywiście w granicach rozsądku ) jeżeli będą chcieli w to się bawić jeżeli nie to ktoś musi pilnować domu gdy Tata i Mama gdzieś się znowu powłóczą.... :D :D :D
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
Rychu72
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: wtorek, 21 grudnia 2010, 13:57 |
|
Rejestracja: czwartek, 22 stycznia 2009, 14:00 Posty: 233
Lokalizacja: Opole
|
|
Poczytałem sobie wątek i poszedłem dla jaj do mojej naczelniczki wybadać teren. Siadam, patrzę jej głębokow w oczęta i Ja "Co ty na to żebym wziął cały urlop (26 dni) jednym ciągiem?" Ona "Jak sobie poukładasz sprawy w robocie to nie ma sprawy" Ja :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:
Idę do dyra (tylko siadam) i Ja "Co ty na to żebym wziął cały urlop (26 dni) jednym ciągiem?" On "Jak sobie poukładasz sprawy w robocie to nie ma sprawy" Ja :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: Teraz chodzę z permanentnym wyczeszczem gał. Do tej pory sądziłem, że powiedzą mi "spadaj", a tu suprise :D :D :D
Następna przeprawa to wziąć wolne we własnej firmie którą prowadzę równocześnie z pracą w innej firmie. Idę do szefa (czyli do mnie) siadam i On "Jak sobie poukładasz sprawy w robocie to nie ma sprawy"
Innej odpowiedzi się nie spodziewałem, bo szef jest równy gość :D :D :D
Następna przeprawa to z żonką, bo ona chce zawsze ze mną. Mamy latorośl więc tu zaczynają się schody bo ciężko zostawić ją na więcej niż dwa tygodnie (usycha z tęsknoty i wtedy jest jazda) Tak jak widać to ciężko z tym czasem, bo jak z jednej strony sobie ułożysz to gdzie indziej jest problem. Z kasą lepiej jak się zap........dala od świtu do zmierzchu, ale jak nie można jej wydać w odpowiedni sposób to nie cieszy. Yeoup Czytałem dzisiaj Twoją relacje z Mongolii w wersji angielskiej i tak trzymaj chopie.
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
mkor
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: wtorek, 21 grudnia 2010, 16:33 |
|
Rejestracja: wtorek, 2 lutego 2010, 23:29 Posty: 211
Lokalizacja: Wrocław
|
|
A ja mam to tak zorganizowane - emeryt jestem.. Tylko żona uważa że jednak nie jestem.. I z tym mam problem.. I z kasą też mały problem.. Na benzynę na szczęście mi starcza.. Strażak, jeszcze nie możesz iść na emeryturę? :D
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
marekm
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: wtorek, 21 grudnia 2010, 20:06 |
|
Rejestracja: sobota, 18 lipca 2009, 10:30 Posty: 2149
Lokalizacja: Gdańsk
|
|
Swego czasu postanowiłem sobie, że ruszę w trasę dookoła świata kiedy młodsze dziecko dostanie się na studia. Problem w tym, że syn ma dopiero 14 lat, a mnie już tak w kościach łupie kiedy rano wstaję, że powoli zaczynam wątpić w powodzenie tego planu. :cry:
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
Rychu72
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: wtorek, 21 grudnia 2010, 20:55 |
|
Rejestracja: czwartek, 22 stycznia 2009, 14:00 Posty: 233
Lokalizacja: Opole
|
marekm pisze: Swego czasu postanowiłem sobie, że ruszę w trasę dookoła świata kiedy młodsze dziecko dostanie się na studia. Problem w tym, że syn ma dopiero 14 lat, a mnie już tak w kościach łupie kiedy rano wstaję, że powoli zaczynam wątpić w powodzenie tego planu. :cry: To masz podobne plany. Mój ma 11 i chcę pojechać jak pójdzie na swoje, a najpóźniej po jego studiach. Najważniejsze, czyli fundusze już odłożone. :) Jaki czas chciałeś na to przeznaczyc?
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
johnmichael
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: wtorek, 21 grudnia 2010, 23:30 |
|
Rejestracja: sobota, 14 lutego 2009, 17:10 Posty: 1998
Lokalizacja: Plymouth/Opole
|
|
Co to? motorówkę znów przytkało? Jak ze zdjeciami z NZ?
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
Motorówka
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: środa, 22 grudnia 2010, 00:43 |
|
Rejestracja: wtorek, 6 października 2009, 01:10 Posty: 369
Lokalizacja: Wrocek
|
|
... a może pierogi lepi? :lol: no dobra.... dla mnie jest to kwestia priorytetów, uwielbiam podróżować i nie wyobrażam sobie, żeby Ktoś albo coś miało mi w tym przeszkodzić, oczywiście biorę pod uwagę zdanie Bliskich, ale również tłumaczę, że nie ma pożytku z kogoś sfrustrowanego i nieszczęśliwego, kto nie może realizować swoich pasji i jak wracam to jestem do rany przyłóż :D (zresztą cały czas taka jestem :lol: :lol: :lol: ) - jak sobie wybrałeś osobę zaborczą i nietolerancyjną no to zonk :mrgreen: wtedy wychować, nauczyć....przekupić w najgorszym wypadku :lol: Kasa: nie kupuję niepotrzebnej kolejnej pary butów, torebek,futer, biżuterii i innych gadżetów, zresztą kto trochę podróżował wie, że można to też robić budżetowo ( uff np.cała tegoroczna Islandia w namiocie mimio deszczu przez tydzień non stop) Poza tym jak już się ma jakieś marzenie to trzeba nadać mu termin realizacji, a wtedy jest to plan, a plany się po prostu realizuje hahaha, ale się powymądrzałam :oops: tak naprawdę każdy sam musi odkryć sposób.....
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
Louis
|
Tytuł: Re: ..podrozowanie a CZAS vs KASA Post: środa, 22 grudnia 2010, 06:55 |
|
Rejestracja: piątek, 16 listopada 2007, 07:39 Posty: 2579
Lokalizacja: ZKA
|
Rychu72 pisze: marekm pisze: Swego czasu postanowiłem sobie, że ruszę w trasę dookoła świata kiedy młodsze dziecko dostanie się na studia. Problem w tym, że syn ma dopiero 14 lat, a mnie już tak w kościach łupie kiedy rano wstaję, że powoli zaczynam wątpić w powodzenie tego planu. :cry: To masz podobne plany. Mój ma 11 i chcę pojechać jak pójdzie na swoje, a najpóźniej po jego studiach. Najważniejsze, czyli fundusze już odłożone. :) Jaki czas chciałeś na to przeznaczyc? Nie chcę ograniczać Waszego i tak wątłego optymizmu ale kroczyłem tą ścieżką i kiedy córka, cudem jakimś zresztą, dotarła do klasy maturalnej i nawet wybrała już studia, a ja trasy, które będę przemierzał, to w domu znów stanęła kołyska z kolejną moją spadkobierczynią :lol: No cóż poczekam kolejne 18 lat pełen nadziei, że historia się nie powtórzy ;)
|
|
| Na górę |
Offline |
 |