 |
| Autor |
Wiadomość |
|
Ryteu
|
Tytuł: Re: Koszt eksploatacji enduro Post: niedziela, 1 maja 2011, 08:29 |
|
Rejestracja: niedziela, 18 lipca 2010, 09:34 Posty: 738
Lokalizacja: Birmingham
|
|
Miało być o kosztach, a jest jak zwykle!! :mrgreen:
Robienie off-topic to chyba choroba narodowa przenoszona drogą elektroniczną :lol: Wykorzysta, nie wykorzysta... nie oto tu pytam 8) Dzięki za porady, zawsze to miło coś poczytać ale chciałbym się dowiedzieć czegoś o kosztach.
Ok to jeszcze raz zapytam... JAKIE SĄ KOSZTY EKSPLOATACJI ENDURO, w tym DRZ ;) Koszta, koszta, koszta, serwisy, naprawy, spalanie, upgrade, koszta, koszta, koszta :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
rrolek
|
Tytuł: Re: Koszt eksploatacji enduro Post: niedziela, 1 maja 2011, 17:49 |
|
Rejestracja: środa, 24 stycznia 2007, 09:11 Posty: 1499
Lokalizacja: z krzaczorów
|
Witka Fillord pisze: Szczerze? :mrgreen: Amator i tak nie wykorzysta w pełni możliwości DRZ, a co dopiero EXC, WR itp. Po 2 sezonach znudzi ci się DRZ zacznie brakować mocy..... Powiem tak. Mocy w tym motorku jest dosyć a dla wielu za dużo. O ileż to więcej kucy mają porównywalne pojemnościowo wyczynówki? Limity widze dwa: 1. Widelec - nieco za wiotki i trudny do ustawienia. U mnie pomogło dołożenie amortyzatora skrętu, ale i tak nie jest to zawias jak w kacie. Zastanawiam się nad wymianą na jaki WP albo Kayaba. Koszt nie za duży (jak kupić widelec z półkami używany, wyremontować i adaptować - max 2 tysie). Tylko ten stary widelec też ma zalety. Po dwu sezonach wymieniałem olej. Był lekko szarawy. W kacie po sezonie było zawsze błoto. Uszczelniacze nie puściły. W kacie co sezon albo częściej. Pomagają skarpety, ale to dość upierdliwe rozwiązanie i zmniejsza czułość widelca. Do tylnego zawiasu nic nie mam, chodzi super a nawet chyba lepiej wybiera niż PDS w katach. 2. Poręczność - na pewno od EXC czy WRki odstaje. Nie na tule by było to bardzo upierdliwe ale jednak. Nieco większa masa, szerszy w kłebie, nieco inna geometria (choć podobna do EXC). O niebo bardziej poręczny motocykl od tak chwalonych 625 SXC i pozostałych LC4rek. Kiedy te wady, powiedzmy, irytują? Podczas bardzo ostrego łojenia. Jak okiełznasz ambicje i leśnym duktem / polną dziurawą drogą idziesz 70 jest ok. Jak chcesz 90to już nie do końca (mam na tyśli ten rodzaj dziór i kolein na których na tenerce kapitulujesz przy 30tu) Ten widelec, to ten widelec. W bardzo trudnych technicznych odcinkach, gdzie musisz utrzymać szybkość i przekładać ciągle motorek z lewa w prawo, omijać drzewa, trzymać się śsladu co do centymetra, ciągle podnosić motocykl po upadkach, zdajesz sonie sprawę, że te 5 czy 10 kg to jednak dużo. No i nowy motorek można kupić o 40% taniej niż cena cennikowa wyczynowych. Pozdr rr
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
Ryteu
|
Tytuł: Re: Koszt eksploatacji enduro Post: niedziela, 1 maja 2011, 18:02 |
|
Rejestracja: niedziela, 18 lipca 2010, 09:34 Posty: 738
Lokalizacja: Birmingham
|
|
A miałeś jakieś problemy ze skrzynią w DRZ??
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
rrolek
|
Tytuł: Re: Koszt eksploatacji enduro Post: niedziela, 1 maja 2011, 20:29 |
|
Rejestracja: środa, 24 stycznia 2007, 09:11 Posty: 1499
Lokalizacja: z krzaczorów
|
|
Witam
Skrzynia nie jest tak precyzyjna jak w EXC i ma chyba nieco większy skok dźwigni. Przy niedbałej zmianie zdarza się czasami że nie wepniesz biegu w górę. W dół czasami redukując 2 -> 1 trafiam luz co może być niebezpieczne przy bardzo ostrych zjazdach. Dla cichej i precyzyjnej zmiany wymaga wciskania sprzęgła do końca. Specjalnie na tą okazje zrobiłem sobie dźwignię do obsługi 1 palcem. Nie znaczy to jednak, że nie można zmieniać biegów bez sprzęgła. Można ale jak w każdym sprzęcie należy precyzyjnie grać nogą i gazem. Mam wrażenie że łomot przy jakiś błędzie w tej zabawie nawet mniejszy niż w EXC. Sprzęgło super trwałe. Po prawie 13 tysiach nawet nie ciągnie. W katach ciągnie po 2000 i o włożeniu luzu przy zatrzymanym motocyklu i pracującym silniku można zapomnieć.
Dodatkowe koszty związane z tym motorkiem to jakaś sensowna kierownica (bo oryginalna ma IMO jakiś dziwny profil - dla mnie bardzo niewygodny do jazdy na stojąco) i akcesoryjny tłumik bo oryginalny nie dość że ciężki to muli silnik. Od razu też zmienić dętki na grube bo oryginalne bardzo marne. Dodam, że kupując w teren tańsze Mitasy nie zaoszczędzisz. Polecam Micheliny, robią 2x przebieg i trzymają dobrze do końca.
pozdr rr
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
Ryteu
|
Tytuł: Re: Koszt eksploatacji enduro Post: niedziela, 1 maja 2011, 21:52 |
|
Rejestracja: niedziela, 18 lipca 2010, 09:34 Posty: 738
Lokalizacja: Birmingham
|
rrolek pisze: ...Polecam Micheliny... Jakie dokładnie?? Z tego co wyczytałem tylko AC10 maja homologacje drogową. Głupi od tego się już robię :mrgreen: jednak błoto wciąga i to po same uszy :lol: Mam zamiar w te wakacje objechać Hiszpanie i Francję, zaliczyć jakiś poligon w Polsce i zwiedzić Szkocję, a do tego pakuję się w enduro... idę pokopać w ogródku może jakieś monety z XIII wieku znajdę :mrgreen:
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
apex
|
Tytuł: Re: Koszt eksploatacji enduro Post: poniedziałek, 2 maja 2011, 06:47 |
|
Rejestracja: poniedziałek, 6 października 2008, 08:17 Posty: 412
Lokalizacja: WROCŁAW
|
|
homologacją opon bym się nie przejmował, enduro są tak "przypałowe" że opony to pikuś :D
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
rrolek
|
Tytuł: Re: Koszt eksploatacji enduro Post: poniedziałek, 2 maja 2011, 12:05 |
|
Rejestracja: środa, 24 stycznia 2007, 09:11 Posty: 1499
Lokalizacja: z krzaczorów
|
|
Witam
Tu gzie mieszkam przeważają lessy, glina i piaski, trochę bagienek typu rzeczno-jeziornrngo.. Michały S12XC sprawdzają się idealnie. Jak jedziemy w Karpaty zakładam na tył AC10. Wyraziłem się krytycznie o Mitasach mając na myśli serię C, czyli typowe opony crossowe, najlepiej sprawdzające się w luźnym i mieszanym terenie. Z serii E miałem kiedyś na motorku E09. Powiem tak, na asfalcie OK, na twardych suchych podłożach OK, w pisaku już gorzej, w błocie tragedia. Musisz sam wypraktykować co ci odpowiada w zależności od tego w jakim "offie" latasz i ile masz dojazdówek.
pozdr rr
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
mario33
|
Tytuł: Re: Koszt eksploatacji enduro Post: czwartek, 5 maja 2011, 15:54 |
|
Rejestracja: czwartek, 11 stycznia 2007, 11:19 Posty: 3847
Lokalizacja: Zalesie Górne
|
rrolek pisze: Z serii E miałem kiedyś na motorku E09. Powiem tak, na asfalcie OK, na twardych suchych podłożach OK, w piasku już gorzej, w błocie tragedia. rrolek, nie pomaga nawet zmniejszenie ciśnienia do powiedzmy 0,6 ? pytam bo wciąż szukam uniwersałki ;)
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
|
rrolek
|
Tytuł: Re: Koszt eksploatacji enduro Post: sobota, 7 maja 2011, 20:52 |
|
Rejestracja: środa, 24 stycznia 2007, 09:11 Posty: 1499
Lokalizacja: z krzaczorów
|
Witam mario33 pisze: .... nie pomaga nawet zmniejszenie ciśnienia do powiedzmy 0,6 ? pytam bo wciąż szukam uniwersałki ;) I co ci mam napisać? Zmniejszenie ciśnienia zawsze pomaga. Sam latam na 0,6 z tyłu (zima nawet 0,4, w góry 0,8). jak opona ma więcej kostek niż "dziur" to z błotem zawsze problem. Ja odbieram to tak: lepsza na błoto zajeżdzona "krosówka" niż nowa uniwersalna. Na AC10 zrobiłem kiedyś Enuromanię, potem 2x ukraińskie karpaty (razem tak z 5 tyś)i wiem że nabywca motka na tej gumie jeszcze polatał. Na asfalcie nawet dobrze trzyma. Jak nie za ostro będziesz na twardym odkręcał to pojeździsz. W terenie jakim latam na co dzień jednak się nie sprawdza. Ale to moje odbieranie. Musisz sam wypraktykować jaki kompromis będzie najlepszy. Podkreślam kompromis, tu IMO nie ma uniwersalnych rozwiązań, wszystko zależy od rodzajów podłoża, ilości dojazdówek i stylu jazdy. Zjedziesz kilka kompletów różnych opon i będziesz wiedział. Pozdr rr
|
|
| Na górę |
Offline |
 |
Kto jest online |
Użytkownicy przeglądający to forum: Semrush [Bot] i 1 gość |
|
Nie możesz tworzyć nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników
|
|
 |