ostatnio wykonałem taką traskę
http://maps.google.com/maps?saddr=K%C3% ... &sz=12&z=8470 km w 1 dzien
na Grossglockenr wjeżdżałem o 18.00 i następnie o 7.00 i nie było wogóle ruchu - polecam
niestety zabrakło czasu na Stelvio
no dobra - wklejam mój mini blog z tego dnia :)
oczekujac na wiesci od Adama (dostalem sms, ze pomoc w drodze) zaczne opisy (zdjecia dokleje jeszcze dzis, na razie numery):
(czwartek) - 10.00-21.00 dojazd do Zlotego Stoku przez Czechy: Adam przekonal nas do wydluzenia trasy... piekne 100 km po czeskiej stronie, wspanialy trening przed Alpami. Adam - jeszcze raz dzieki - czekamy na filmy z tej trasy.
spalanie przy jezdzie 100-110kmh = 5,01 l na 100 kmh
sprawdzone dwukrotnie na tankowaniu
.
(piatek) - do poludnia kopalnia w Zlotym Stoku, pod Nahodem piekny obiekt bojowy, oraz czeski obiad z pieknym widokiem
(sobota) - wyjechalismy ok 12.00, a gdy zaczelo padac... padalo tak juz do konca dnia: Zmierzalismy w strone Zell am See - przed granica z Niemcami zatrzymalismy sie by poprawic ladowanie w jednej z Tenerek (na szczescie bylo to tylko zwarcie na halogenach, co ustalilismy po wyjeciu bezpiecznikow), Adam wyjal mega klucz i podciagnal lancuch
[ img ]Koncowo dotarlismy do Obernbrg i zanocowalismy w jedynym miejscu z wolnymi pokojami: Gasthof Golden Kreutz (30E/os/noc)
nad hotelem idealnie zawisla tecza, co utwierdzilo nas w decyzji :)
[ img ]Nastroje dopisuja, sniadanko elegancko - a suszarka elektryczna w pralni dopelnila szczescia. W pokojach suszylismy wszystko, razem z mapami ;)
[ img ]kamilltee to herbatka rumiankowa :)
[ img ]spalanie w ST ok 5,5 l
.
(niedziela) mala fotka na rynku, tankstelle i w droge ....
po drodze fabryka KTM w Mattigshoffen - Adam byl wniebowziety ;)
buuu o 14.30 znowu deszcz, za chwile grad
[ img ][ img ]... i znow suszenie rekawiczek na kolektorach wydechowych na parkingu ;) na szczescie tylko rekawiczek - jako jedyny bylem caly suchy (poza rekawiczkami). Przed samymi gorami przywalil jescze wiekszy grad, uciekalismy do tunelu (ja jechalem ostatni - juz wiezdzalem po praktycznie bialym asfalcie ). Po drugiej stronie gor pogoda wyladniala, do Polaka kolo Zell am See doprowadzl nas bezblednie Adam - niestety Polak tam juz nie mieszka od pol roku. Na szczescie Laguna z Ksenonem znalezli camping, z polska recepcjonistka i basenem.
http://maps.google.com/maps?saddr=K%C3%B6ssenbach&daddr=Salzburg,+%C3%96sterreich&hl=de&ie=UTF8&sll=47.283021,12.816904&sspn=0.002657,0.004823&geocode=FZ960QId3pDDAA%3BFdKD2QIdIjTHACkXXSUSY5B2RzH5BTCj4BGhpw&mra=mift&mrsp=0&sz=18&doflg=ptk&t=h&z=18Wiekszosc brygady miala znow mokre ciuchy, wiec chcieli czym predzej biwakowac, jesc, suszyc sie. Na szczescie Adam twardy jest, i w mokrych butach, razem okolo 16.30 polecielismy na Grossglockner Hochalpenstrasse, ktora zaczynala sie zraz obok.
[ img ]Powyzej zakretu nr 7 zaczal sie snieg
[ img ][ img ][ img ]... na Bikerspoint widzialem pierwszego swistaka :)
Widoki niby takie
[ img ]a naprawde takie
[ img ][ img ][ img ]na szczescie pogoda wyladniala - tak slicznie bylo juz na koncu trasy, czyli taras (z parkingiem wielopoziomowym) z widokiem na jezyk lodowca
tutaj zajadalismy kolacje z widokiem na Grossglockner
[ img ] [ img ][ img ]i znowu swistaki - zarowno pod tarasem, jak i (chyba nawet lepiej) nad parkingiem
[ img ][ img ]Grossglockner w pelnym sloncu - jeszcze razzzzz - piekny :)
[ img ]Caly wyjazd wieczorny mial super PLUSa - praktycznie nie bylo aut i motocykli - mozna bylo pilowac gumy az piszczaly. Na niektorych odcinkach byl swiezy i cieply asfalt. Doplata ya bilet 2 dniowy 6 E - najlepiej wydane 6E w zyciu :) (bilet 1 dniowy 19 E).
Wyprzedzenie Lotusa Eclipse na zakrecie - BEZCENNE :), to samo mial Adam: myknal BMW, az im szceki opadly... wogole Adam wycinal tak Katem, ze mnie skora cierpla.
Po powrocie dolaczylismy do reszty - z Laguna wskoczylismy do basenu na Campie - kapiele w basenie wzbudzaly wsrod Niemcow dziwne poruszenie (slyszalem pytania: a skad oni sa?). Na kolacje zupki chinskie ... tak wysmiewane przez niektorych ;)
A w mojej glowie dojrzala decyzja by poniedzialek jechac w stylu PPC przez Alpy by wykonac plan 100%
Stare rekawice skorzane rozlazly sie od wilgoci
[ img ](poniedzialek) - Decyzja podjeta, wstalem o 5.30 i wbilem trase do nawigacji (cieplo nie bylo). Jako, ze codziennie wstaje ok 6.00 -wiec wyjazd o 7.00 dla mnie ( :) ) nie byl problemem (wiekszym byloby oczekiwanie az wszyscy wstana :) ) ponowny przejazd przez przelecz przy Grossglockner ... iii dalej hajda na poludnie i dalej na zachod i znow swistaki
[ img ]snieg na 2500 m npm
[ img ][ img ] [ img ][ img ]sciany sniezne
[ img ]nareszcie zielono
[ img ]powoli mozna zdejmowac gumowy kombinezon zalozony wyjatkowo dla ochrony przed zimnem a nie deszczem
[ img ]na reszte dnia zapamietalem madre haslo z bilbordu:
Daj szanse aniolowi strozowi [ img ]na zadnym z zakretow nic mnie nie zaskoczylo, nie mialem niebezpiecznych sytuacji - jechalem na 60-70% biorac pod uwage ze jade sam.
Pocieszajace byly setki motocykli - jak sie okazywalo na parkingach, dosiadanych przez ludz w wieku 40-50 lat, przez starszych panow z siwymi brodami.
Po szybkim przeskoku dolinami dotarlem do Passo Stalle: widzac zielone swiatlo nawet nie stawalem na gornym tarasie - wjazd na trase jest tylko przez 15 min na godzine (00-15 na gorze. 30-45 na dole)
jeszcze raz filmik
http://www.youtube.com/watch?v=gkh84wxT0ps [ img ] trasa jest tak waska, ze zrobili ja jednokierunkowa - hehe z moimi kuframi pewnie bym nie dal rady sie z nikim wyminac :)
[ img ]Piekne jezioro na dole bylo idealne na mini-obiad (musli z czekolada :).
Samochody przypominaly ze jestem we wloszech
[ img ]Przez Passo Giovo jechalem coraz wyzej i wyzej (spalanie wzroslo do 6.00 l/100 km).
Badanie spalania wykonywalem na odcinkach 270 km (jakos tak zawsze sie ukladalo).
W drodze na Paso Rombo mijalem dziwne wytwory nowoczesnej architektury ktore pasowaly do Alp jak piesc do oka
[ img ]I znowu sniegi na poboczu i znow coraz zimniej
[ img ] podjazdy coraz bardzej strome ... (filmik
http://www.youtube.com/watch?v=M9BX4gSUlyU )
jadac osma godzine (bez wiekszej przerwy) w okularach i stoperach moje zmysly zaczely wariowac, na winklach (baaardo stromych) podjezdzalem na 1-szym biegu, krecilo mi sie w glowie. W nieoswietlonym tunelu z fosforyzujacymi slupkami (w okularach) czulem sie jak podczas skoku w nadprzestrzen... czym predzej je z nosa wyszarpalem...
Na zjezdzie oplata 12E, pozniej calkiem lajtowe trasy w kierunku Monachiu (nie jechalem przez Garmisch). Spalanie 6.00 L
Dojechalem do znajomych okolo 18.30.
Trasa jednego dnia 470 km
http://maps.google.com/maps?saddr=K%C3%B6ssenbach&daddr=Glocknerstr.%2FB107A+to:Defreggental+Landesstr.+to:%C3%96tztal+Str.%2FB186+to:Seefelder+Str.%2FB177+to:Hauptstra%C3%9Fe%2FB11&hl=de&ie=UTF8&ll=47.394631,11.651001&spn=2.714602,4.938354&sll=47.809696,11.528778&sspn=0.168319,0.308647&geocode=FZ960QId3pDDAA%3BFXiSygId4GrDAA%3BFaZ0ywIdCC66AA%3BFYe0ywIdjVKpAA%3BFTo70wIdxuyrAA%3BFbye2QIdqC-vAA&mra=mi&mrsp=5&sz=12&z=8(wtorek) wylot 6.00, 140 kmh na autobanie. Spalanie 6,4 l (z kuframi). Lece trasa szybka, przez Berlin, Poznan do Warszawy... jest o 150 km dalej, ale 4/5 trasy po autostradzie, a niestety musze byc przed zmierzchem w domu... co mi sie bez problemow udaje :)
W Niemczech na zmiane deszczc /slonce, sprawdza sie stary patent z rekawicami - niemieckie sa mocniejsze :)
[ img ]Uploaded with
ImageShack.usPo kazdej trasie zastanawiam sie czy bylo warto: 3000 km, 1000 zl na paliwo plus min 500 zl za inne (same oplaty:wjazdy i winieta to 44 E)... i po co ? po 3 naklejki ?
[ img ]Teraz jestem jednak mocno przekonany, ze bylo warto ! 3 piekne trasy w Alpach - kto wie czy jeszcze kiedys tam wroce - wolalem zrobic je za jednym zamachem ;)
ps. wszystkie foty z telefonu 3,2 mpix, rozjasnione w Picasa, ciach i upload ... lekko, szybko i przyjemnie. Moze technicznie srednie, nie ma glebi, ostrosc szwankuje... ale przynajmniej zdjecia publikuje od razu :)
Mam takie doswiadczenie: przy nadmiernej atencji na kadry, fotografie przez duze F, filmowanie kamera pozostaje tylko... pamiec miejsc widzianych TYLKO przez wizjer lub na ekranie kamery podczas krecenia ... i umyka wtedy TU i TERAZ , no bo trzeba zrobic Super Zdjecia :) to taka moja prywatna obserwacja - kiedys tez tak mialem :)
No i doczekac sie na te Super Zdjecia czasem sie nie mozna :)