Dzisiaj jest niedziela, 25 października 2026, 00:00


Nowy temat Odpowiedz Strona 6 z 7   [ Posty: 95 ]
Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: piątek, 8 kwietnia 2011, 21:10 
Zadomowiony

Rejestracja: piątek, 1 sierpnia 2008, 18:01
Posty: 52
Lokalizacja: Częstochowa
Dominik pisze:
Tu film autorstwa Alessio Corradini:
http://tuaregrallyeitalia.wordpress.com ... ing-stage/
mnie widać na 5:30 i od 7:39 do 9:12

Ja się zmęczyłem samym oglądaniem tego filmiku :-)
Teraz rozumiem dlaczego 60km było kłopotem.


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: sobota, 9 kwietnia 2011, 22:04 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: wtorek, 13 stycznia 2009, 10:24
Posty: 775
Lokalizacja: Weisenheim am Sand
Swietne klimaty!Rewelacyjna przygoda!Gratuluje jeszcze raz. :o


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: poniedziałek, 11 kwietnia 2011, 18:52 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: środa, 5 grudnia 2007, 08:09
Posty: 911
Lokalizacja: Biecz
Drogi Dominiku , gratuluje Ci z całego serca wytrwałości i motywacji że przejechałeś wszystkie etapy i ukończyłeś rajd dwustu kilowym klocem . Miałeś 2 x bardziej przeje..bane niż jadący lekkimi moturami . Wiem jakiego wysiłku i przygotowania potrzeba co by po prawdziwych piochach śmigać moto o tej wadze .
Fabrizio patrząc na to z góry zapewne się uśmiechnął ...


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: wtorek, 12 kwietnia 2011, 19:45 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: piątek, 20 czerwca 2008, 14:36
Posty: 513
Lokalizacja: Częstochowa
Gratulacje!!! Meoni obejrzał to z satysfakcją. Są jeszcze tacy co jeżdżą na takich motorach po pustyni!. No i teraz jest autorytet, który powie jak jeździć ciężkim po piochu. Pozdro!


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: czwartek, 28 kwietnia 2011, 14:49 
Zadomowiony na dobre

Rejestracja: środa, 10 stycznia 2007, 09:31
Posty: 1606
Lokalizacja: Częstochowa
Tuareg Rallye 2011

Dwa tygodnie przed startem...
Organizator zapewnia transport mojego motocykla na ciężarówce serwisowej spod Drezna. Jadę więc do Niemiec zapakowany w Ducato z kartonem części, narzędzi, olejów i zapasowych gratów. Na miejscu muszę to przeładować do czerwonej skrzyni typu PierreHenry, ale tak by potem dołożyć do niej ciuchy. Transport tej skrzyni należy do organizatora podczas rajdu, będę miał do niej dostęp później codziennie rano i wieczorem.
Dolatuję w piątek do hiszpańskiej Almerii, miejsca startu rajdu. Mam jeden dzień wolnego, bo start w niedzielę...

Dzień 1, start rajdu, Almeria
piękny, słoneczny dzień upływa mi na pobycie w porcie. Oglądam sprzęty zwożone od rana, w końcu dojeżdża też Robin z moim dużym KTM-em. Zaczyna się odprawa zawodników: dokumenty, naklejki, roadbooki na wszystkie dni, instrukcje postępowania w razie wypadku itp. Świetna organizacja. Wszystko przebiega sprawnie i bezproblemowo. Zabieram się za wymianę tylnej zębatki (pomyłkowo serwis w Warszawie zamówił 42, a miała być 45), z pomocą szwedzkiego zespołu serwisowego idzie mi to łatwiutko. Zalewam też świeżą wodę do zbiornika przy motocyklu, naklejam obowiązkowe naklejki, i jestem gotowy do kontroli technicznej. Sprawdzane są stan motocykla i wyposażenie bezpieczeństwa: apteczka, koc ratunkowy, kompas, zapałki, woda i telefon komórkowy. Przejście przez każdy punkt kontroli symbolizowane jest parafką na numerze startowym. A mój numer to 381, jeden z ostatnich bo startuję w klasie amatorów na 2-cylindrowym motocyklu. Wieczorem dyrektor rajdu przeprowadza Briefing (językiem rajdowym jest angielski), a słucha go ponad 400 ludzi z całej Europy i nie tylko. Za moment startu do rajdu uważa się wjazd na nocny prom z Almerii do Nadoru.
[ img ]

Dzień 2, Nador - Missour
Prom dobija o 6 rano. Odprawa paszportowo-celna przebiega szybciej niż przewidywano. Bankomat, tankowanie, poranna kawa... Zbiórka na parkingu, odbiór karty i w drogę. Dziś do przejechania ok. 400 km. do biwaku przy hotelu Baroudi w Missour. Odcinki szutrowe dość łatwe i przyjemne.
[ img ]
Dla klasy profi krótki odcinek
[ img ]
Hubert podczas niefortunnego upadku uszkodził obie(!) pokrywy głowic w HP2
[ img ]

[ img ]

Dzień 3, Missour - Merzouga
Dla mnie był to dzień próby moich sił i doświadczenia. Niestety nie zdałem. Jakoś tak zawsze jest, że organizator od drugiego dnia nadaje dakarowe tempo i takie same pułapki. Odcinek był bardzo trudny technicznie i niebezpieczny. Liczne podmycia dróg widoczne w ostatnim momencie wymagały zwalniania do 30 km/h, zaś początek OS-u był typowo szybkościowy po kamienno - szutrowych drogach z max prędkościami do 140 km/h. Mała awaria wtyczki (zaśniedziałe styki) przy głównym przekaźniku kosztowała mnie 1,5h postoju w gorącej dup..ie (wielkie dzięki Robbi!), co spowodowało spóźnienie na checkpoint, kara: 2h. Ostatni fragment trasy to wydmy. Nie dość, że zmęczony po dwu dniach i ponad 800 km jazdy, to jeszcze to! Dojechałem spóźniony po zmroku i wyczerpany do granic możliwości.
Przejazd wyschniętym korytem na odcinku specjalnym, wielu miało tu problemy
[ img ]
Zdefektowane sprzęty zabierane były przez ciężarówkę "śmieciarkę" na koniec dnia
[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Dzień 4, Merzouga circuit
Rano nie byłem pewny czy dam radę jechać. Spróbować jednak trzeba. 280 km po bardzo zróżnicowanym terenie. Początek to niskie, gęste wydmy o bardzo sypkim piasku. Wystartowałem i po skoku z pierwszej - gleba. No ładnie - myślę sobie przeklinając - niezły początek. Zaraz za pierwszą wyższą wydmą Secret-Checkpoint. Ominięcie takiego punktu to 4h kary. Potem już jechało mi się coraz lepiej. Do momentu klasycznej katapulty - podjazd pod wydmę od zawietrznej skończył się zanurkowaniem przedniego koła w sypkim piasku, a ja przelatuję nad kierownicą. Dalej już bardziej twardo, czyli szybciej. Teraz wysokie wydmy przede mną. Do tej pory nie zdawałem sobie sprawy co oznacza jazda w takich warunkach - to potwornie męczące! A czas goni. I nie walczę tu o minuty z rywalami, a raczej by się zmieścić w limicie. Po zjeździe z wydm jest piaszczysta, szeroka droga, mój KTM potrafi być szybki w takich warunkach, więc myślę o nadrobieniu czasu i... gleba przy 120km/h. Strat nie ma (choć kurzu było co niemiara), ale wystraszyłem się. Dojechałem do checkpointu i postanowiłem odpocząć. A czas minął... Pokonałem tylko połowę dziennego dystansu! A wielu nie dojechało nawet tu...
[ img ]
Tu gdzieś zaliczyłem spektakularny piruet
[ img ]
Thorsten Kaiser był niepokonany, aż do mety.
[ img ]
Zespół Rally Raid Sweden miał świetnie przygotowane Husabergi Fe570 rally
[ img ]
Zespół z Australii
[ img ]
Robbi Labinsky, wielokrotny uczestnik Dakaru i chyba najlepiej przygotowany, fabryczny KTM 660 Rally na rajdzie
[ img ]

Dzień 5, Kingstage
To trochę nietypowy etap. Kilka rund na azymut od punktu do punktu. Całość liczona na czas. Mega wyczerpujące 200km. Tylko wysokie wydmy ergu Chebbi. Limity czasu zmniejszają się tak by zakończyć ściganie przed 17:00. Wystartowałem (start w trybie Le Mans) i po pierwszym kółku... brakło mi benzyny. To kolejne doświadczenie. Byłem optymistą i mimo tego, że tankowałem wczoraj, przeliczyłem skrupulatnie i wyszło, że LC8 spala na wydmach ponad 17 L/100km! Dosłownie na oparach wróciłem do obozu, a tam miłe spotkanie z polakami jadącymi przez Maroko! Ygrek proszę wstaw jakieś zdjęcia, jeszcze raz dzięki za pomadkę na moje spalone usta. Ten dzień przeznaczyłem na odpoczynek, regenerację i serwis KTM-a. Przyklejony "na krzywy ryj" do polskiego zespołu Land Rovera korzystam z udogodnień ich wypasionej naczepy (relacja tu: http://www.lr.pl/tuareg-rallye-2011-relacja).
[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Dzień 6, Dune Race
Zaplanowany jako dzień do "wybawienia" się w wielkiej piaskownicy. Trasa 60km to 3 pętle (profi 4) od wydmy do wydmy. Roadbook w zasadzie nie był potrzebny, bo całość bardziej przypominała motocross. Checkpointy ustawione były na szczytach najwyższych wydm, a z góry widać było gdzieś tam następny. Cała frajda to poszukiwanie właściwej linii przejazdu. Może dlatego, że wypocząłem jechało mi się świetnie. Dopiero teraz nauczyłem się jak "czytać" wydmy, nie bałem się szybciej atakować szczyty, duża moc silnika ułatwiała mi wspinanie się w górę, amortyzator skrętu pomagał na stromych zjazdach, pięknie! Cieszyłem się płynniejszą jazdą. Meta etapu mieściła się na szczycie najwyższej wydmy ergu (tylko motocykle), a wjazd na nią ograniczony był wyznaczonym korytarzem. Wielu twierdziło, że w tym roku piasek jest wyjątkowo miękki.
Mój biały Iceland Evo w pustynnej akcji 8)
[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Dzień 7, Merzouga - Missor
Wracamy. Początek to przejazd przez Erg Chebbi na drugą stronę i żegnamy wysokie wydmy. Dzisiaj nie sprawiło mi to większych problemów. Dalej etap wiedzie przez odludne tereny pustynne, gdzieniegdzie małe wydmy, przełęcz, klif, wysuszone brody, fantastyczna droga. Szybko, równo. Cały dzień jadę razem z Hubertem (HP2), czasy już się praktycznie nie liczą. Potem asfaltem przez malowniczy kanion, przełęcz ponad 1900mnpm i dalej szutry do znanego już hotelu Baroudi w Missour. Tego dnia nie zabrakło czasu na podziwianie widoków i postoju na herbatę z miętą, mimo że zrobiłem niecałe 400km.
[ img ]
Alessio skupił się w tym roku na robieniu zdjęć, filmów i asystowaniu koleżance na Suzuki DRZ400
[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Dzień 8, Missour - Nador
Dzień zaczął się od odcinka specjalnego. Techniczny i szybki. Sporo przejazdów przez wyschnięte koryta rzek. Potem trasa wiodła raz krótko asfaltem, raz długimi szutrami. Bez napinania się należało się skupić na nawigacji, bo bywało trudno znaleźć szlak. Właśnie w takim momencie, przy niedużej prędkości, patrząc na roadbook tył się uślizguje i przewracam się na twarde szutrowo-kamieniste podłoże. Lecę do przodu i upadam na ręce. Palec złamany. Nie boli, ale puchnie. Podnoszę motor i dołączam się do duńskiego kolegi. Jedziemy razem powolnym tempem na siedząco - on nawiguje, ja skupiam się na jeździe za nim. Do portu już jakieś 30km. Na promie lekarz rajdowy mówi, że jeśli nie boli to mogę dalej jechać tak by nie obciążać zbitej prawej dłoni. Kolejne 400km za nami. Na twarzach widać zmęczenie. Na promie piwko i spanie.
[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Dzień 9, Almeria - meta rajdu w Mojacar
Prom wraca do Europy. Mój nadgarstek jest opuchnięty i trochę boli, ale decyduję się jechać. Dzisiaj do pokonania 50km autostradą (!) a potem 100km wąską, krętą, górską drogą. Na koniec krótki odcinek specjalny i meta w zatoce na plaży. Banda brudnych i śmierdzących facetów, kilka dziewczyn (w tym Tina Meier, zawodniczka fabrycznego teamu Sherco na Dakarze) i kilkanaście dymiących motocykli, a samochodów o połowę mniej niż na starcie. Atmosfera spokoju i odpoczynku. Nikt się nie puszy, nie wywyższa, bo przecież wszyscy tutaj potrafią "dobrze" jeździć. Nie ma GS-ów i riderów pucujących szmatką felgi, tu nikt się nie zastanawia czy desert jest lepszy od mitasa, nikt nie myśli o dźwięku wydechu akrapovicia, nikt już nie ogląda sprzętów. Wszyscy mają dość...
[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]
a na mecie w wypasionym hotelu Marina Playa w Mojacar tradycyjne palenie gumy i podium. Wieczorem rozdanie pucharów i impreza.
[ img ]

[ img ]

[ img ]

[ img ]

Na koniec na lotnisku w Madrycie spotykam ekipę Domestosa wracającą z wyprawy na Atacamę.


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: czwartek, 28 kwietnia 2011, 15:17 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: niedziela, 21 stycznia 2007, 21:23
Posty: 610
No fakt, troche sie zdziwilem. Siedzimy se spokojnie na hamadzie naprawiając gumę

[ img ]

aż tu nagle wruum. Jadą! Nawet się nie zatrzymali żeby zapytac czy wszystko ok.

[ img ]

[ img ]

Wyscigi jakies czy co? A facet na bialym kacie to mial SC na tablicy. Postanowilismy go nawet pogonic, bo sprawdzic czy na pewno z Polski, ale chyba mial wiecej mocy...

[ img ]

Gratulacje kolego!


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: czwartek, 28 kwietnia 2011, 15:39 
Zadomowiony na dobre

Rejestracja: czwartek, 12 marca 2009, 16:16
Posty: 1237
Lokalizacja: Małopolska
Dominik GRATUACJE!!!! super opis nie mówiąc juz o zdjęciach


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: czwartek, 28 kwietnia 2011, 15:45 
Takiemu nie podskoczysz!

Rejestracja: środa, 19 listopada 2008, 23:42
Posty: 2075
Strona WWW: http://www.tarna.pl
Lokalizacja: Gryfino (Zachodniopomorskie)
jesteś wielki Dominos - czy następnym razem jak pojedziesz spotkać się z przygodą na wydmach to zmienisz coś w swoim Iceland EVO :-) czy zostawisz go w domu ??
relacja na mega poziomie - połknąłem za jednym razem wygospodarowując po cichu czas w pracy :-)


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: czwartek, 28 kwietnia 2011, 16:09 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: niedziela, 18 lipca 2010, 09:34
Posty: 738
Lokalizacja: Birmingham
Mógłbyś jeszcze pochwalić się motocyklem?? Jakie to cuda masz tam zamontowane?? Gdybyś jeszcze napisał jak przygotowywałeś się do rajdu, jakieś specjale treningi robiłeś czy pojechałeś na żywioł??

Niesamowita relacja, aż mi nogi podskakują z emocji :twisted: uf... podniosłeś mi ciśnienie 160/95 :roll:


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: czwartek, 28 kwietnia 2011, 16:34 
Zadomowiony na dobre

Rejestracja: piątek, 2 listopada 2007, 22:39
Posty: 1172
Strona WWW: http://malachowski-studio.pl
Lokalizacja: Lublin
Super. Gratulacje!


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: czwartek, 28 kwietnia 2011, 17:41 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: wtorek, 13 stycznia 2009, 10:24
Posty: 775
Lokalizacja: Weisenheim am Sand
Iceland EVO rzadzi.Paknolem na raz.Relacja rownie swietna jak sam rajd.Gratuluje przygody :o


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: czwartek, 28 kwietnia 2011, 17:49 
Takiemu nie podskoczysz!

Rejestracja: niedziela, 25 lutego 2007, 19:07
Posty: 2158
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Cytuj:
Nikt się nie puszy, nie wywyższa, bo przecież wszyscy tutaj potrafią "dobrze" jeździć. Nie ma GS-ów i riderów pucujących szmatką felgi, tu nikt się nie zastanawia czy desert jest lepszy od mitasa, nikt nie myśli o dźwięku wydechu akrapovicia, nikt już nie ogląda sprzętów. Wszyscy mają dość...


Fajny klimat. Jeszcze raz gratki za wytrwałość. Gleba przy 120 :shock:. Twardziel.


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: czwartek, 28 kwietnia 2011, 19:48 
Zadomowiony na dobre

Rejestracja: środa, 24 stycznia 2007, 09:11
Posty: 1499
Lokalizacja: z krzaczorów
Witam

Gratuluje sukcesu i świetnej zabawy. Relacja fajowa.

danek-dr pisze:
Cytuj:
Nikt się nie puszy, nie wywyższa, bo przecież wszyscy tutaj potrafią "dobrze" jeździć. Nie ma GS-ów i riderów pucujących szmatką felgi, tu nikt się nie zastanawia czy desert jest lepszy od mitasa, nikt nie myśli o dźwięku wydechu akrapovicia, nikt już nie ogląda sprzętów. Wszyscy mają dość...

Fajny klimat....


Jakoś tak nie po polsku. Nie?

Pozdr
rr


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: czwartek, 28 kwietnia 2011, 19:58 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: czwartek, 30 kwietnia 2009, 11:56
Posty: 633
Strona WWW: http://www.sanmarkos.pl
Lokalizacja: VaVa
danek-dr pisze:
Cytuj:
Nikt się nie puszy, nie wywyższa, bo przecież wszyscy tutaj potrafią "dobrze" jeździć. Nie ma GS-ów i riderów pucujących szmatką felgi, tu nikt się nie zastanawia czy desert jest lepszy od mitasa, nikt nie myśli o dźwięku wydechu akrapovicia, nikt już nie ogląda sprzętów. Wszyscy mają dość...


Domino - jesteś king. Mam nadzieję, że już wkrótce będę mógł uścisnąć Twoją steraną jazdą dłoń. Ale nie bez powodu powyżej zostawiam ten cytat. W tych kilku zdaniach zawarłeś ideę bycia riderem. Mam nadzieję, że Twoje słowa trafią choć do części z czytających i skłonią ich do zmiany sposobu myślenia. Do jazdy i surowego traktowania własnych słabości, zamiast wiecznej rozkminki, czy aby "sprzęt nie zrobi czegoś za mnie".

Jeszcze raz gratulacje - myślę, że wiesz jak bardzo zazdroszczę Ci tej przygody ;)

Pit


Na górę
 Offline   
 Tytuł: Re: Tuareg Rallye 2011
Post: czwartek, 28 kwietnia 2011, 20:04 
Honorowy bajkopisarz

Rejestracja: niedziela, 25 listopada 2007, 19:50
Posty: 977
Lokalizacja: Warszawa
Domino, relacja dziwak, tych zdjęć nie widziałem u Ciebie na aparacie :)

Jeszcze raz gratulacje, jak łapa? wyleczona w 100%?


Na górę
 Offline   
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz Strona 6 z 7   [ Posty: 95 ]
Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
twilightBB Style by Daniel St. Jules of Gamexe.net
wdrożenie przez iCenter - Strony internetowe Wrocław
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl