Rejestracja: wtorek, 2 grudnia 2008, 21:51 Posty: 444
Lokalizacja: Wrocław
żuk pisze:
Rembik,
Osobiście doceniam wysiłek, jaki by on nie był, jakiego się podejmujesz. Jednakże, biorąc pod uwagę wszystko co napisałeś, nasuwają mnie się dwa pytania: 1. Piszesz, że nie będziesz nas tu karmił komercją. Wyprawa się jeszcze nie zaczęła a wielu forumowiczów już Ci wylało kubeł zimnej wody na głowę. Dlaczego? Przez komercję, którą już nas karmisz. Masz rację - Twoja wola i nikomu nic do tego. Ale jaki jest więc sens zamieszczania tutaj tej relacji pod nowym nickiem i w takiej formie? Czyż nie ta komercja właśnie nim jest? 2. Dlaczego nie możesz pod swoim nickiem umieścić relacji po powrocie? Pisać dziennik, robić zdjęcia każdego dnia. Bądź, zakładając i obserwując wkład i wysiłek przez Wasz team podjęty, wrzucać relację z każdego dnia będąc na miejscu, na świeżo? Środkami dysponujecie potężnymi z tego co widzę więc z tym mieć problemu nie będziesz.
Te dwa pytania, na które, póki nie przeczytam Twojego zdania, odpowiadam sobie sam już teraz, zmierzają ku konkluzji, że jednak masz w zamieszczaniu tej relacji jakiś interes. I mnie to nie przeszkadza. Faktycznie są może ludzie, którzy chcą takie relacje czytać, może wezmą z Ciebie przykład, będziesz mógł służyć im radą - nic nam do tego. Nie fair byłoby też ich usuwanie. Co mnie jednak przeszkadza to fakt, że nie chcesz otwarcie i jasno powiedzieć czegoś, co widać już chociażby po nowym nicku, a co zauważyliby wszyscy po zdjęciach, które zamieściłbyś w swojej, normalnej relacji.
I jeszcze jedno pytanko, które mnie nurtuje: Jak zapatrujecie się na tę wyprawę biorąc pod uwagę sytuację w Australii? Nieciekawie tam teraz nieco.
Pozdrawiam.
Jak już wspomniałem relacja będzie dotyczyć przedsięwzięcia kilku uczestników (niebędących forumowiczami), nie natomiast "wycieczki Rembika". Piszę bezpośrednio w poście czego będzie dotyczyć i jaki ma profil - czy to już nie jest informacja o jej charakterze. Nie będę w związku z tym składał deklaracji, kierował orędzia, bil się w pierś i brną w niekomercyjnych pielgrzymkach do ego zawistnych osób z modlitwą o akceptację. Jak pokazały Wasze wypowiedzi jednym to pasuje innym nie - "nie da się służyć dwóm Panom"...
Co do żywiołów; była powódź, był huragan i pożary - teraz naciąga czwarty żywioł.. :D :wink:
A tak poważnie trochę się zacytuję:
"Ta sytuacja, oprócz ogromu tragedii mieszkających tam ludzi, gigantycznych skutków gospodarczych i przyrodniczych, pozostaje zmartwieniem również dla nas - organizatorów i uczestników tego projektu. Zapewne zadajecie sobie pytanie,czy przy takim stanie rzeczy dojdzie do tej wyprawy, my - śledząc z niepokojem najnowsze wiadomości powtarzamy sobie to pytanie jak mantrę. Najbliższe tygodnie pokażą, czy woda całkowicie zejdzie z zalanych terenów, a jeszcze istotniejsze, czy pozostawi po sobie błotniste obszary, uniemożliwiające przemieszczanie się tak ciężkich motocykli jak nasze maszyny wytyczoną trasą. 40% naszej trasy ma przebiegać przez najbardziej dotknięte żywiołem stany: Queensland, Nowa Południowa Walia i Terytorium Północne. Logistycznie może być naprawdę ciężko - pozrywane mosty, zmyte drogi, zatarte trakty, zamknięte drogi, strzeżone przez stanową Policję i ogrom wszelkich zniszczeń, uniemożliwiający np. swobodny transport paliwa do odległych zakątków Australii. Wezbrane rzeczki i potoki mogą utrzymywać wysoki stan wód i zamieniać się w rwące strumienie. Już teraz wiemy, że dzikie zwierzęta nienaturalnie migrują - do tego stopnia, że z Krokodylem Różańcowym będziemy mogli spotkać się już na przedmieściach Brisbane. W odległym interiorze fauna zacznie się dziwnie zachowywać i występować poza swoim naturalnym środowiskiem. To powoduje spore utrudnienia i realne zagrożenia, których wcześniej nie braliśmy pod uwagę. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostaniemy zmuszeni do zasadniczych korekt trasy. Sama natomiast sytuacja nie ma wpływu na zmianę naszych planów, wręcz przeciwnie stanowi kolejne wyzwanie...
Powstaje jeszcze jedno pytanie, czy moralne jest realizowanie zamierzeń i marzeń związanych z tym projektem w cieniu tak tragicznych wydarzeń? Australijczycy są narodem twardo stąpającym po Ziemi. Daleko im do umartwiania się, co my Polacy traktujemy jako narodową cnotę.
Mieszkańcom i Władzom Australii będzie raczej zależało na szybkim powrocie do normalności. Kontynent ten w swojej historii przeszedł już niejeden kataklizm, jak np zeszłoroczne, gigantyczne pożary, które spustoszyły australijski busz oraz liczne zamieszkałe terytoria w stanie Wiktoria i Nowa Południowa Walia. Na szczęście świadomość kulturowa tego etniczne "zmiksowanego" narodu pomoże Australijczykom szybko podnieść się z kolan i dalej optymistycznie patrzeć na teraźniejszość oraz najbliższą przyszłość..."
Rejestracja: piątek, 28 września 2007, 12:22 Posty: 682
Lokalizacja: Gniezno
a mi wydaje się, że nie jest łatwo pozyskać sponsorów na taki projekt...więc gratuluję....
gdyby ktm chciał "dać" mi $ na fajny wyjazd to bym nie protestował :P :P :P ...choć z niektórych opowieści wiem ile "rzeczy" trzeba wypełnić podczas takiego sponsorowanego wyjazdu więc to pewnie nie dla mnie.....
nie jestem ani trochę podatny na tego typu reklamy....nie kupie bmw....
choć może jestem podatny..przecież od kilku lat jeżdżę najbardziej pomarańczowym i najbardziej awaryjnym motocyklem :P :P :P
wiece czego ja koleżanki i koledzy oczekiwałbym od Was gdybym był na miejscu Rembika?
że będziecie napieprzać w facebuki i inne strony aby sponsorzy oszaleli z radości.....
niestety ja nie kliknę na stronę bo nie jestem tam zarejestrowany.... :P :P :P
Bracia motocykliści wszyscy mamy rozum....????!!!
Grzegorz niech nie wchodzi na temat zatytułowany "nienawidzę radia maryja" a przeciwnicy reklamy niech nie wchodzą na wątki " bmw yamaha ktm expedition"
Obecnie glowne drogi w poludniowej i polnocnej czesci Queensland sa otwarte, ale za pare miesiecy roznie moze byc. Zdarza mi sie ostatnio testowac DR-ke na offroadowych szlakach i po ostatnich powodziach duzo lokalnych drog i mostow jest zamknietych, takze jesli planujecie trase z dala od glownego traktu, liczcie sie z tym ze czesc z takich drog moze byc nie przejezdna. Stan obecnie jest bardzo zajety naprawianiem szkod po powodziach i cyklonie, takze boczne drogi pozostaja na szarym koncu jesli chodzi o ich naprawy.
Bierzace informacje na temat pogody i stanu drog mozna sledzic na:
Rejestracja: wtorek, 2 grudnia 2008, 21:51 Posty: 444
Lokalizacja: Wrocław
Panowie, dziękuje za wsparcie. Linki się przydadzą - do tych jeszcze nie dotarłem.
Moto_Tourer
Przyznaj się skąd jesteś - może kilka kilometrów przejedziemy razem... :D
Co do zamkniętych dróg, ze słyszenia i autopsji wiem, że miejscowi Australijczycy są dość "bojaźliwi :roll: " i to, co dla nich jest nieprzejezdne albo mega trudne, dla wizytującego europejczyka stanowi zaledwie przeszkodę średniej trudności. Podobnie jest z tempem jazdy. Potwierdzasz to?
Rejestracja: wtorek, 2 grudnia 2008, 21:51 Posty: 444
Lokalizacja: Wrocław
beemer pisze:
Co do tempa jazdy Rembik Czy sponsorzy tez placa za mandaty .. W AU przekroczenie predkoci dozwolonej o 5 km/h to juz mandat
Mandaty sami sobie sponsorujemy- jak wiele innych rzeczy :D :wink: W Australii płacisz nawet za przekroczenie linii o 2 cm na skrzyżowaniu. W sumie spędziłem tam kilka lat i niejednokrotnie odczułem boleśnie skutki na własnym portfelu -zanim przystosowałem się do rzeczywistości :? ... Jednak nie miałem do czynienia na co dzień z off-road-owcami. Na niektórych odcinkach jak np. Telegraph Road albo Caning Stock Rout nie obowiązują ograniczenia prędkości - tam tempo wyznacza teren i umiejętności. Rozmawiałem z jedną drużyną z Polski, która przejechała te odcinki samochodem 4x4 i o tym wspomniała - więc szukam potwierdzenia zanim wpakuje się pod zakaz :shock: :idea:
Panowie, dziękuje za wsparcie. Linki się przydadzą - do tych jeszcze nie dotarłem.
Moto_Tourer
Przyznaj się skąd jesteś - może kilka kilometrów przejedziemy razem... :D
Co do zamkniętych dróg, ze słyszenia i autopsji wiem, że miejscowi Australijczycy są dość "bojaźliwi :roll: " i to, co dla nich jest nieprzejezdne albo mega trudne, dla wizytującego europejczyka stanowi zaledwie przeszkodę średniej trudności. Podobnie jest z tempem jazdy. Potwierdzasz to?
Z Polski jestem ;-), pomieszkuje tylko od paru lat w Brisbane. Dawaj znac jak bedziecie gdzies w poblizu, to moze sie wykombinuje pare km'ow razem
Z tym zamykaniem drog to ciezko czasem wyczuc dlaczego to robia. Czasem szutrowa droga przejezdna dla aut z napedem na jedna os, po wiekszej zlewie staje sie szutrowa droga z glebokimi koleinami, ze raczej 4x4 tylko da rade. Lokalna gmina wtedy i tak woli postawic znak "droga zamknieta". Czasem po duzej zlewie woda stoi ponad metr powyzej drogi i lokalna gmina tez stawia znak "droga zamknieta". Czasem tez sie zdarza ze sa obsuniecia ziemi na jakims odcinku i wtedy tez stawiaja znak "droga zamknieta". Nam pare razy zdarzylo sie zignorowac taki znak, ale to bardziej z ciekawosci co jest za nim i jesli musielismy zawracac (zdazylo sie tez kilka razy) to byla to tylko przygoda a nie wyprawa. Przy zalozonej trasie, jest to juz pewne ryzyko opoznieniania wypadu jesli okaze sie ze trzeba zawrocic.
Ryzyko nalezy do Was, ale zawsze warto zapytac jakiegos lokalesa czy da rade przejechac zanim sie porwiecie. Aha, czasem policja siedzi na takich odcinkach i wali mandaty za lamanie zakazu.
Uwazajcie na paliwo na outbacku na terenach zamieszkanych przez ludnosc etniczna. Generalnie stacje sprzedaja tam paliwo opalowe (91 oktan)za wzgledu na slaby aromat i turysci z wiekszymi zapasami normalnego (czyt. jakosciowego) paliwa sa czesto okradani przez uzaleznionych od wahania. Kiedys czytalem na advrider.com jak koles zatrzymal sie na noc przy drodze gdzies na outbacku i skradziono mu cale paliwo z motocykla tnac przewody.
Rejestracja: poniedziałek, 19 stycznia 2009, 20:45 Posty: 2141
Lokalizacja: Warszawa
Faktycznie w głębi outbacku można dostać głównie opal 91 i czasem premium 95. Ceny tego drugiego dochodzą jednak do 1,85 AUD/l. Ja przez kilka tysięcy km nieświadomie tankowałem opal i nie stwierdziłem żadnych problemów ... poza dwukrotnym problem z porannym rozruchem mojej Yamahy. Uwaga, nawet jak jest napisane tylko "unleaded" nie znaczy to, że nie jest to opal. Generalnie wszyscy miejscowi ostrzegają przed tym paliwem a w szczególności motocyklistów. Co do faktycznego stanu dróg zawsze warto zapytać podróżników, np. w Marla czy Coober Peddy na przecięciu szlaków można ich sporo spotkać.
Rejestracja: wtorek, 2 grudnia 2008, 21:51 Posty: 444
Lokalizacja: Wrocław
Dzięki za cenne informacje. Dziwi mnie jednak, tak niska cena paliwa. Od wcześniej wspomnianych osób (jechali 4x4) dostałem informację, że z dala od cywilizacji płacili za litr paliwa nawet 2-3 AUD :? Do Boxerów w Afryce tankowaliśmy coś co miało 84 okt. W sumie wielbłądy szły do przodu bez zająknięcia, ale później w serwisie, Max musiał czyścić cały układ paliwowy aby ustawić równe obroty i uspokoić komputer.
Jako "absolwent" Australii potwierdzam większość cennych uwag powyżej. Jak się trafią duże opady w outbacku - trzeba mieć rezerwę czasową! Zawsze tankowałem 95, którego cena potrafiła na bezludziu (tj. poza drogami utwardzonymi) zaskoczyć, ale max do ok. 2 dolarów.
Cóż, forma wyprawy trochę nie w moim typie, ale kraj zainteresowania.... :D :D :D Zbieg okoliczności sprawił, że w 3. rocznicę "mojej Australii" mam przyjemność opublikować mój paradokument z jednego z największych przeżyć, jakie do tej pory doznałem: Mam nadzieję, że "doinspiruje" w temacie ;)
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 17 gości
Nie możesz tworzyć nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników